Nazwę to krótko! Niedyspozycja Lecha i fantazja Bakero.
Każdy z nas,kto obejrzał ten mecz odpowie sam sobie to co zobaczył przez 90 minut spotkania, w Świętym mieście Braga (Portugalia).
Sporting Braga, drużyna przeciętna, do ogrania, z własnymi problemami, pokazała jak się gra pod presją i jak można wkręcić piłkarzy Lecha w murawę.
Kolejorz, można zrozumieć wiele, mniejsze doświadczenie jak rywal, inny system rozgrywek ligowych, inna polityka klubowa na rynku itd. (dużo by wymieniać), zaś z drugie strony taka "łatka" jaką sobie wyrobili Lechici pokunując m.in. Manchester City czy remisując dwukrotnie z Juventusem (3 bramki na wyjeździe strzelone Włochom, rzadki przypadek), i wyjście z tak silnej grupy, żeby nie byli wstanie, nie mówię o wygranej, ale utrzymać wynik lub strzelić bramkę, tego nie da się zrozumieć. Czekając 20 lat, mając stadiony i piekną reklame EURO 2012, nic się nie zmienia a gra naszej drużyny nie różniła sie niczym od dwóch ostatnich, pierwszego z Bragą i pucharowego z Polonią, a pierwsza połowa spotkania w wykonaniu niebieskich wołała o pomstę do nieba, kolosalne błędy, przestraszone twarze i powiązane "cojones" które każdy z nas widział.
Każdy z nas,kto obejrzał ten mecz odpowie sam sobie to co zobaczył przez 90 minut spotkania, w Świętym mieście Braga (Portugalia).
Sporting Braga, drużyna przeciętna, do ogrania, z własnymi problemami, pokazała jak się gra pod presją i jak można wkręcić piłkarzy Lecha w murawę.
Kolejorz, można zrozumieć wiele, mniejsze doświadczenie jak rywal, inny system rozgrywek ligowych, inna polityka klubowa na rynku itd. (dużo by wymieniać), zaś z drugie strony taka "łatka" jaką sobie wyrobili Lechici pokunując m.in. Manchester City czy remisując dwukrotnie z Juventusem (3 bramki na wyjeździe strzelone Włochom, rzadki przypadek), i wyjście z tak silnej grupy, żeby nie byli wstanie, nie mówię o wygranej, ale utrzymać wynik lub strzelić bramkę, tego nie da się zrozumieć. Czekając 20 lat, mając stadiony i piekną reklame EURO 2012, nic się nie zmienia a gra naszej drużyny nie różniła sie niczym od dwóch ostatnich, pierwszego z Bragą i pucharowego z Polonią, a pierwsza połowa spotkania w wykonaniu niebieskich wołała o pomstę do nieba, kolosalne błędy, przestraszone twarze i powiązane "cojones" które każdy z nas widział.









